poniedziałek, 5 stycznia 2015

Rozdział 29

PERSPEKTYWA EVE

Podczas trwania trasy chłopców stałam się jeszcze większa i irytująca. Wracam do Anglii w przeciągu kilku tygodni, co oznacza również, że mój termin porodowy też jest za kilka tygodni. Mój poziom energii spadł kompletnie w dół. To było jak nieprzerwane koło pomiędzy bólem moich pleców, byciem spoconą i zmęczoną, natychmiastowej potrzeby jedzenia oraz jędzowatym nastawieniem.
Mogłam stwierdzić, że chłopcy robili wszystko co w ich mocy, aby spełnić moje zachcianki oraz zrozumieć, że jestem w ciąży, jednak to było wkurzające, kiedy Niall patrzył na mnie jakby był przestraszony oraz kiedy Liam pytał się mnie, czy potrzebuję czegoś co pięć sekund. Jedną z rzeczy, które potrzebowałam była przestrzeń.
Jedyną osobą na którą udało mi się nie wybuchnąć był Zayn, było tak ponieważ on zawsze wiedział co dokładnie potrzebuję. Był jakby jasnowidzem, wiedział kiedy pozwolić mi odetchnąć oraz kiedy będę potrzebowała jego towarzystwa. To wszystko sprawiało, że byłam jeszcze bardziej sfrustrowana. Można śmiało powiedzieć, że byłam na krawędzi. Kto by nie był? Która osiemnastoletnia dziewczyna ze zbliżającym się rozwiązaniem nie zwariowałaby?
Wciąż myślałam o moim synu, wpadałam w paranoję, że to się skończy dla niego źle, co było by nie sprawiedliwe w stosunku do niego. Albo, że będzie wyglądał dokładnie jak Andrew, a to będzie mi wciąż przypominało o osobie, która była dla mnie bez serca. Nie byłam nawet spokojna kiedy spałam. Ciągle miałam koszmary lub dziwne sny, co sprawiało, że budziłam się spocona i zdyszana.
To właśnie to co się teraz stało. Mój sen był pełny okropnych rzeczy. Był czas narodzin, a dziecko nie chciało wyjść. Każdy mnie zostawił, włączając Zayna. Czułam się uwięziona, niezdolna do wypowiedzenia słowa, czy nawet ruchu. Doktor przyszedł z piłą łańcuchową, żeby rozciąć mój brzuch i wyciągnąć dziecko. Zanim jednak ostrze dotknęło mojej skóry obudziłam się.
Dyszałam pokryta potem i moimi łzami, kiedy otwarłam moje oczy i usiadłam tak szybko jak to było możliwe. Choć ulżyło mi, że to był tylko sen, wciąż się bałam.
– Eve? – prawie wyskoczyłam ze swojej skóry, kiedy usłyszałam szept za zasłoną
Odsunęłam ją gotowa ugryźć cokolwiek tak bardzo mnie wystraszyło. Ale to był tylko Zayn.
– Miałaś kolejny zły sen? – zignorował fakt, że mnie przeraził. 
– Yeah. – wysapałam, patrząc na jego niewyraźną twarz w ciemności. Trudno było mi cokolwiek widzieć, ale mogłam zobaczyć wyraz troski an jego twarzy.
– Przesuń się. – wyszeptał.
– Co?
– Przesuń się. – powtórzył. – Wchodzę. – wskazał w kierunku mojego małego łóżka, które z ledwością mieściło jedną osobę. Pomijając ten fakt, przesunęłam swoje ciało na drugi koniec materaca, robiąc mu miejsce.
Tak szybko jak Zayn wczołgał się koło mnie, poczułam ciepło. Nie tylko na zewnątrz, ale i wewnątrz. Był jedyną osobą, która wiedziała o moich koszmarach. Kiedy to się zdarzyło po raz pierwszy, obudziłam go i pozwoliłam mu uśpić mnie z powrotem.
– Powiedz mi co się stało. – powiedział, kiedy jego dłoń znalazła moją.  Bawił się ostrożnie moimi palcami kiedy czekał na odpowiedź.
Jęknęłam wewnętrznie nie chętna na ponowne przeżywanie tego. 
– Dziecko nie mogło wyjść, każdy mnie opuścił. Nie mogłam się ruszyć, nie mogłam mówić, potem doktor chciał rozciąć mój brzuch za pomocą piły łańcuchowej.
Mogłam usłyszeć ciche westchnienie Zayna, poczułam jak puszcza moja dłoń. Odwrócił się w moją stronę i pieszczotliwie dotknął mojego policzka, przejechał swoimi kciukami po moich wilgotnych kościach policzkowych.
– Musisz przestać zamartwiać się o to. Twoje myśli napędzają twoje koszmary. Myślę, że obydwoje wiemy, że nie mogę dać ci gwarancji, że jego narodziny będą bułką z masłem. Wiem tylko tyle, że żadne z nas nigdy cię nie opuści, a doktor nie otworzy cię za pomocą piły łańcuchowej.
– Bułka z masłem? – uniosłam brew na jego interesujący dobór słów.
– Co jest złego w tym co powiedziałem?
– Nic. – stłumiłam śmiech. Zawsze udaje mu się sprawić, że mam lepszy humor, odsuwając mnie od wszystkich trosk, nad którymi zastanawiałam się wcześniej.
– Pamiętasz kiedy po raz pierwszy nas poznałaś? Była późna noc, a ja nie powiedziałem do ciebie za dużo? – Zayn zadał przypadkowe pytanie, przypominając mi o pierwszej nocy spędzonej z One Direction.
– Tak. – uśmiechnęłam się, choć prawdopodobnie on nawet nie mógł tego zobaczyć.
– Było tak, ponieważ byłem zbyt zajęty myśleniem o tym jak silna musisz być, młoda i w ciąży. Myślałem o tym na jak bardzo przestraszoną wyglądałaś.
– Dużo się nie zmieniło. Wciąż jestem młoda, w ciąży i przestraszona. Teraz po prostu można, to zobaczyć. – powiedziałam rzeczowo.
– Myślę, że bardzo się zmieniłaś. Moje postrzeganie ciebie się zmieniło. – Zayn uniósł się lekko i pogłaskał mnie po włosach. Pozwoliłam moim zmęczonym oczom zamknąć się, ignorując nieznaczne uczucie budujące się wewnątrz mnie. Kiedy dotykał moich włosów czułam się tak dobrze, prawie jakby był to masaż.
– Jak teraz mnie postrzegasz? – ziewnęłam.
Moje umysł wypełnił się jego możliwymi odpowiedziami. Mimo, że to zrobiłam nie mogłam przewidzieć co powie. Zayn był daleki od otwartej księgi. Był raczej jak kod, który zaczynałam rozgryzać, ale wszystko w jego czasie.
– Sądzę – Zayn zrobił anty dramatyczną pauzę. – że jesteś bardziej silna, niż myślisz. Mogłabyś się przestać bać, jeśli byś sobie tylko na to pozwoliła. Faktem jest, że jesteś piękna wewnątrz jak i zarówno na zewnątrz. Choć jestem całkowicie pewien, że jesteś również tego nieświadoma.
Słowa, które wyszły z jego ust sprawiły, że moje serce urosło. Moje dłonie zaczęły się pocić. Musiałam powstrzymać mój uśmiech. Robił te rzeczy dla mnie.
– Uh, dziękuję. – wymamrotałam, niepewna jak odpowiedzieć.
Zayn przytaknął.
– Jest późno, a ty potrzebujesz snu. Właściwie obydwoje potrzebujemy. – przebiegł swoimi kciukami ponownie po moich policzkach, a następnie zaczął wychodzić z mojego łóżka.
Złapałam jego rękę, zanim całkowicie się z niego wyczołgał.
– Zaczekaj. – Zayn odwrócił się do mnie i spojrzał w moje oczy. – Zostań ze mną.
To było wszystko co musiałam powiedzieć, żeby Zayn odwrócił swoje poczynania i wrócił na miejsce obok mnie.
– Dobranoc. – wyszeptał do mnie.
– Dobranoc.

***

Zostałam obudzona przez wiele szeptów.  Głośne szepty były bardziej szczegółowe.
– Myślisz, że są razem?
– Nie wiem, ale wyglądają jakby byli! Są idealni dla siebie nawzajem.
– Zamknij się Ni, obudzisz Liama. Wszyscy wiemy, że to nie będzie dobre.  Spójrzcie w jaki sposób jego ramię obejmuję ją. Spójrzcie na to jak jej nogi są splątane z jego. 
– Jego twarz jest schowana w jej szyi.
Zdałam sobie sprawę, że te głośne szepty dochodziły od chłopaków, wyłączając Liama. Rozmawiali o mnie i o Zaynie. Czułam jak oddech Zayna łaskotał małe włoski na mojej szyi i sprawiał, że dostawałam gęsiej skórki. Jego ramię było umiejscowiona na mojej tali, a nasze nogi były splecione. Dla każdego kto nie był świadomy sytuacji mogliśmy wyglądać jak para.
– Proszę, moglibyście się wszyscy odwalić? – jęknęłam z wciąż zamkniętymi oczami. Było za wcześnie by obudzić się całkowicie.
– Obudziłaś się? – głos zapytał, rozpoznałam, że należał do Nialla.
– Wolałabym raczej nie. – jęknęłam i wtuliłam się bardziej w Zayna, zasuwając zasłonę z siłą. – Zostawcie nas samych.
Usłyszałam parskanie zza kurtyny, westchnęłam gotowa, by ponownie zasnąć. Już miałam to zrobić, ale zostałam połaskotana przez trzepoczące rzęsy na mojej szyi. Oznaczało to, że Zayn się obudził. Poczułam, że chciał usiąść.
– Nie. – wymamrotałam.
Uśmiech Zayna był prawie słyszalny, kiedy położył się z powrotem obok mnie.
– Znacznie lepiej.
– Jak spałaś? – zapytał, śledząc palcami linię mojej szczęki. Ten gest sprawił, że czułam się jakbyśmy byli naprawdę parą. Pomijając fakt, że to nie było rozwiązaniem lub nawet możliwością. Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że przygląda mi się uważnie.
– Lepiej niż kiedykolwiek.  – przyznałam.
– Ja też. – Zayn zgodził się ze mną. – Słyszałem co chłopcy powiedzieli.
Moje serce zatrzymało się na sekundę, kiedy zdałam sobie sprawę co usłyszał. Każdy z nich zgrywał się na temat naszego bycia razem oraz bycia idealnym dla siebie nawzajem.
– N-naprawdę? – wyjąkałam.
– Yeah. – Zayn zachichotał. – Nie są szaleni?
Racja. To całkowicie szalone, aby pomyśleć, że bylibyśmy dla siebie idealni. Jakbyśmy mogli być kiedykolwiek razem. Co za szalony pomysł.
– Yup. – przytaknęłam.
– Więc co powiesz na śniadanie? – Zayn zaproponował, kiedy usiadł ponownie. Tym razem go nie powstrzymałam.
– Wiesz na co mam teraz naprawdę ochotę? – zamyśliłam się.
– Oh nie, co tym razem? – zgrywał się.
– Grzankę, tak? Ale tym razem dżemem i ogórkami konserwowymi.
Patrzyłam jak jego twarz przechodzi od rozbawionej do obrzydzonej na myśl o mieszance, której pragnęłam.
– To jest po prostu złe. – Zayn skulił się.
– Więc to jest tak złe, że aż dobre. – skrzywiłam się i zdałam obie sprawę, że to dobry sposób żeby opisać nasz związek. Bardzo dziwny, niemożliwy do zrealizowania, ale pomijając te wszystkie rzeczy nie możesz wybrać na kogo spadnie twoje uczucie, racja?

– jeśli przeczytałeś/łaś zostaw komentarz :)

Wattpad!

Od dzisiaj możecie znaleźć nasze tłumaczenie na Wattpad.com!
Mam nadzieję, że wrócicie z przyjemnością do tej historii, tak jak ja, gdy ją tam przenosiłam :)
Druga część, Growth, również pojawiła się na wattpadzie.
Changes znajdziecie tu.
Wszystkie rozdziały pojawią się wciągu kilku godzin :)
Zapraszamy!