piątek, 27 września 2013

Rozdział 13


Po zaniesieniu Eve do łóżka, wróciłem do kuchni w której przesiadywali chłopcy.
– Wasza dwójka jest ze sobą naprawdę blisko – Harry uśmiechnął się do mnie. Chłopcy zawsze drażnili się z moimi uczuciami do Eve, zwłaszcza gdy Liama nie było w pobliżu.
– To miła dziewczyna.
– Ha! Miła dziewczyna. – zadrwił Niall.
– Ty po prostu wziąłeś ją na USG, martwisz się o nią i robisz takie rzeczy cały czas. On już jest pokonany, prawda? – zapytał Louis, zdobywając przytaknięcia Harry’ego i Nialla.
– Zdecydowanie. Ona ma cię w dłoni. To nie jest złe, tylko słodkie. Tworzycie wspaniałą drużynę. – Harry poruszył brwiami.
– Drużynę? – zapytałem.
– Nie zapominajmy, że będzie miała dziecko, za ile? Cztery miesiące. Będzie potrzebowała kogoś po swojej stronie i wygląda na to, że padło na ciebie. – wyjaśnił z figlarnym uśmiechem.
Pokręciłem głową.
– Nie mam pojęcia o czym mówisz.
– Tak, oczywiście, że nie. – roześmiał się Niall. – Wszyscy wiemy, że o niej fantazjujesz, Zayn.
Starałem się zachowywać powagę, kiedy zaprzeczyłem, kręcąc głową.
– Po prostu się przyznaj! – Harry machał dłońmi.
Spojrzałem w dół, na swoje dłonie, które nagle stały się interesujące.
– Co na obiad? – zapytałem, desperacko próbując zmienić temat. Louis był jedyną osobą, przed którą się otworzyłem, a miałem wrażenie, że wiedzą o tym wszyscy. Liam też mógłby się domyślić.
A to nie byłoby dobre.
– Mogę zrobić jakiś makaron – zasugerował Harry.
– Tak! – Niall wiwatował. Harry gotował genialnie, a Niall był fanem jego jedzenia.
– To nie potrwa długo. Ugh.. Zayn dlaczego nie… Uh. Idź po Eve. – Harry mrugnął.
Pokręciłem głową i skierowałem się w stronę jej pokoju.
– Nie śpiesz się – zawołał za mną Niall.
Pchnąłem go lekko i nie odwracając się, by zobaczyć jego reakcję cicho otworzyłem drzwi od pokoju Eve.
Ku mojemu zaskoczeniu ona nawet nie spała. Jej szeroko otwarte oczy wpatrywały się w sufit. Spojrzała na mnie, a ja pozwoliłem sobie wejść.
– Hej – podszedłem do jej łóżka – Dlaczego nie śpisz?
– Jestem zbyt podekscytowana – uśmiechnęła się do mnie, z rękami spoczywającymi na brzuchu.
Zaśmiałem się z nią, a ona przesunęła się tak, bym mógł usiąść obok niej na łóżku. Pozwoliłem oprzeć jej głowę na mojej piersi. Siedzieliśmy milcząc minutę, albo dwie.
– Jesteś głodna? – zapytałem.
Westchnęła.
– Nie, jestem zbyt podekscytowana by jeść. A to coś znaczy.
– Czy myślałaś o imionach? – zacząłem gładzić jej włosy, by zająć czymś swoje dłonie.
– Przeglądnęłam tą książkę z imionami, którą kupiliśmy i jest kilka imion które mi się podobają – Eve wzruszyła ramionami.
– Znam idealne imię – uśmiechnąłem się.
– Niech zgadnę – jęknęła – Zayn.
Zaśmiałem się, ale nie zaprzeczyłem.
– Będę za. – powiedziała, biorąc mnie z zaskoczenia.
– Naprawdę? – uniosłem brwi.
– Tak, podoba mi się to imię – powiedziała Eve, uśmiechając się do mnie. Bardzo podobało mi się, jak jej kąciki ust delikatnie unosiły się ku górze, oraz fakt, że potrafiła uśmiechać się tylko samymi oczami.
– Czemu patrzysz na mnie z takim uśmiechem na twarzy?
– Podoba mi się twój uśmiech – wyznałem.
Zarumieniła się lekko, odwracając głowę, by móc ukryć swój policzki.
 – Harry zrobił obiad, a ja wiem, że będziesz głodować, jeśli teraz nie zjesz – wstałem i chwyciłem jej dłoń, a ona ścisnęła moją.
Próbując ignorować mrowiące uczucie w dłoni, puściłem jej rękę, by otworzyć jej drzwi i ruszyć za nią korytarzem.
– Zobaczcie, kto ostatecznie zdecydował się do nas dołączyć – Louis wskazał na nas. Stół był już nakryty, a Niall zajadał swój makaron, nie czekając na nas.
Chwyciłem talerz i usiadłam obok Nialla. Eve zajęła miejsce obok mnie i zaczęła wpychać widelec owinięty makaronem do swoich ust. Nie mogłem powstrzymać chichotu. I ona powiedziała, że nie była głodna!
To co dzieje się z nią z powodu ciąży, sprawia że podziwiam ja jeszcze bardziej. Codziennie przechodziła przez piekło i jakoś sobie poradziła. I o dziwo uważałem, że jest jeszcze bardziej atrakcyjna, gdy się złości.
– Czy mogę ci w czymś pomóc Zayn? – Eve wyrwała mnie z moich myśli. Oh nie, patrzyłem na nią.
– Nie – uśmiechnąłem się z zakłopotaniem.
Gdy jadłem, myślałem o synu Eve.  Mój umysł starał się zrozumieć jak on będzie wyglądać i się zachowywać.  Będzie słodki, czy złośliwy?
Bardziej niż kiedykolwiek chciałem, by była szczęśliwa. Wiedziałem, że nie potrzebuje mnie do szczęścia. Wiedziałem, że Liam zabiłby mnie jeśli bym ją pocałował. Bo jeśli to zrobię, będę uzależniony.
– Liam napisał, że jest już prawie w domu – Eve ogłosiła, patrząc na swój telefon.
– Tak! – Niall i Harry przybili sobie piątki.
– Uspokójcie się – zażądała Eve czując się inaczej niż pięć minut temu. Typowe, ale nie narzekam.
– Przepraszam, jestem podekscytowany – wymamrotał Niall.

PERPSETYWA EVE

Kiedy tylko Liam wrócił do domu, Harry, Louis i Niall porwali go i kazali mu siadać, tak samo jak mi i Zaynowi. Wszyscy krzyczeli o dziecku w tym samym momencie.
– Whoa! Co się dzieje? – zapytał Liam unosząc brwi.
– Czy wiesz, że zapomniałeś o mojej dzisiejszej wizycie u lekarza? I że to była jedna z ważniejszych? – wskazałam na niego palcem.
Poczucie winy zalało jego twarz, gdy zrozumiał swój błąd.
– Zupełnie zapomniałem. Tak mi przykro.
– W porządku, Zayn mnie zawiózł – uśmiechnęłam się do niego, a następnie przeniosłam wzrok na Zayna – Dowiedzieliśmy się o płci dziecka. Kazałam chłopcom czekać aż ty wrócisz do domu.
Winny wyraz twarzy Liama zastąpiło podekscytowanie i uśmiech, taki sam jak innych chłopców.
– Co to jest? – zapytał Liam.
– To… – zamarłam i popatrzyłam na Zayna, byśmy mogli powiedzieć to w tym samym momencie – CHŁOPIEC!
Cała czwórka chłopców zaczęła wiwatować i przybijać sobie piątki, jakby to była najlepsza wieść na świecie.
– Nie wierzę, że tam w środku jest mały chłopiec  – Niall uśmiechnął się wskazując na mój wypukły brzuch.
– Wiem – odpowiedziałam, nie mogąc powstrzymać uśmiechu.
– Wiesz co to oznacza? – zapytał Liam.
– Co? – odpowiedziałam.
– Musimy zacząć zakupy.

* * *

– Liam, on nie będzie potrzebował więcej niż jednego łóżeczka! – zawołałam w stronę mojego szalonego kuzyna.
– Co to? – Harry uniósł uroczy śliniaczek ze wzorem żabek.
– To słodkie. – uśmiechnęłam się do zadowolonego Harry’ego.
– Potrzebujesz więcej skarpetek? – Zayn zawołał z drugiej strony sklepu niemowlęcego.
– Nie, Liam wziął już całą masę! – odkrzyknęłam.
Zakupy z chłopcami były trochę chaotyczne. Każdy brał wszystko po kolei, zadając mi pytania i próbując kupić wszystko co wpadnie im w ręce. To było całkiem zabawne.
– Niall, możesz wziąć jedno z tych siedzeń samochodowych dla mnie, proszę? – zapytałam.
– Jasne – odszedł i zaczął szukać dobrego fotelika.
– Lou, co to jest? – zmarszczyłam nos, przyglądając się zabawnemu przedmiotowi, którego badał Louis.
– To laktator – uśmiechnął się. Wywróciłam oczami, chwyciłam przedmiot i umieściłam w koszyku – Poczekaj, zamierzasz karmić piersią?
Skinęłam głową.
– Czytałam, że to dobre dla dziecka – szczerze mówiąc, byłam podenerwowana tymi wszystkimi matczynymi rzeczami, takimi jak karmienie piersią. Rok temu nigdy bym nie przypuszczała że tak będzie wyglądało moje życie.
– Czy ja słyszę prawidłowo? – Harry uśmiechnął się podchodząc do nas z trzema śliniaczkami w ręku – Będziesz karmić piersią? Czyli dziecko będzie ssać mleko twoją…
– Dosyć Harry! – Liam uciszył go, a ja zarumieniłam się lekko.  Musieliśmy zmienić temat.
– Czego jeszcze potrzebujemy? To nie będą nasze ostatnie zakupy, ale chcę się upewnić że mamy niektóre rzeczy – zapytałam.
– Może jeszcze kilka ubrań – Niall wzruszył ramionami wracając z fotelikiem samochodowym.
– Dobra, a co z tym? – Zayn pokazał miniaturową, skórzaną kurtkę. Tak bardzo przypominała mi Zayna!
– To urocze! – zawołałam, biorąc ją z jego rąk, chcąc się lepiej przyjrzeć.
– Wiem. Wezmę jeden z tych naprawdę małych rozmiarów i jeden gdy będzie trochę starszy – zaoferował Zayn.
– Idealnie – uśmiechnęłam się i wszyscy ruszyliśmy w stronę kolejki.

* * *

Jedyną rzeczą, której nie wiedzieliśmy to kiedy dziecko przyjdzie na świat.
Każdy z nas siedział na kanapie, omawiając możliwości.
– Muszę być blisko jego pokoju.
– Cóż,  ty zajęłaś nasz jedyny wolny pokój – powiedział Louis.
– Mógłby przenieść się do mojego pokoju, tak myślę – wzruszyłam ramionami.
– Nie, potrzebujesz własnej przestrzeni – wtrącił Liam.
– Jaki inny mamy wybór?
Cisza wypełniła pokój, ale chłopcy wymieniali ze sobą spojrzenia tak, jakby się komunikowali.
– Możesz przenieść się do kogoś, ale to nie może być Louis. Harry zbyt często zaprasza dziewczyny. Niall jest zbyt bałaganiarski. Ja mam Danielle… – Liam urwał, wymownie patrząc na Zayna.
Popatrzyłam na Zayna, który siedział i wyglądał tak, jakby nie wiedział co się dzieje.
– Zayn? – przykułam jego uwagę, a jego ogniste oczy spotkały moje.
– Tak?
– Czy miałbyś coś przeciwko, gdybym przeniosła się do twojego pokoju? – zapytałam powoli mając nadzieję, że nie odrzuci mojej prośby.
– Oczywiście, że możesz przenieść się do mnie – uśmiechnął się sięgając, by zmierzwić mi włosy.
– Yay! – ucieszyłam się, przytulając go.
– Chwileczkę, istnieje kilka zasad – Liam poklepał mnie po ramieniu – Żadnych zabawnych zdarzeń, żadnego miłosnego śmietnika. Będziesz miała dziecko, dobrze?
Wywróciłam oczami.
– Wiem, Li.
– Jutro pomogę ci przenieść twoje rzeczy, a później zajmiemy się pokojem dla dziecka – Zayn mruknął do mnie.
– Dzięki Zayn.
Potem twarz Zayna z uśmiechniętej, zmieniła się w winną.
– Liam, w moim pokoju nie zmieszczą się dwa łóżka, będziemy musieli dzielić moje.
Liam nerwowo przeczesał dłonią włosy. Był jak mój ochronny tata. Zwracając się do mnie zapytał:
– Czy to jest dla ciebie w porządku?
Skinęłam głową.
– Sądzę, że będzie dobrze. Zayn, zrób miejsce dla jej rzeczy, a Eva spakuj się – mówił Liam wychodząc po schodach. Był wyraźnie przytłoczony.
– Czy z nim w porządku? – roześmiał się Niall.
– On po prostu czuje się zobowiązany do chronienia mnie – wzruszyłam ramionami – Pójdę się spakować. Do zobaczenia rano.

* * *

– Puk, puk! – krzyknęłam stojąc przed pokojem Zayna.
– Wejdź – usłyszałam stłumiony głos Zayna. Kopnęłam drzwi, by się otworzyły, ponieważ miałam zajęte ręce.
Weszłam do naszej nowej sypialni, która była czysta i wyglądała na pustą.
– Połóż wszystko na podłodze, ja się tym zajmę – powiedział Zayn, patrząc przez ramię. Próbował zrobić miejsce w szafie na moje rzeczy.
– Dzięki że to robisz Zayn. Naprawdę nie wiem jak mam ci dziękować – powiedziałam podchodząc do niego i obejmując go.
– To żaden problem Eve. Jesteś zmęczona?
– Zayn nie ma jeszcze południa – odpowiedziałam z niedowierzeniem. Pakowałam się od rana. Ostatniej nocy chłopcy i ja planowaliśmy wszystko.  Przeniosę się do pokoju Zayna, moje łóżko trafi do magazynu, chcemy odmalować mój pokój a następnie zrobić z niego dziecięcy.
To prawdopodobnie zajmie cały tydzień, ale chłopcy mieli trochę czasu wolnego
– Racja, przepraszam – przeprosił Zayn.
– Wracaj do pracy – uśmiechnęłam się do niego, zmierzwiłam mu włosy, a potem odeszłam, nie mogąc biegać.
Stawałam się coraz większa. Moje stopy zaczęły puchnąć, co było dość kłopotliwe.
Nie mogłam uwierzyć, że przeprowadzam się do pokoju Zayna! Będziemy spać w tym samym łóżku, ciągle mając wieczory filmowe i rozmowy.  Jak do diabła mam być w stanie powstrzymać frustrację bycia w ciąży i nie chcieć go pocałować?
Prawdziwe pytanie brzmi, jak Liam sobie z tym radzi?

* * *

– Dobranoc chłopcy! Dziękuję za pomoc – pomachałam Liamowi, Harry’emu, Niallowi i Louisowi, gdy szli do swoich pokoi.
Zrobiłam się zmęczona, gdy kończyliśmy przenosić moje rzeczy do pokoju Zayna, więc chłopcy skończyli to robić kiedy ja odpoczywałam na łóżku Zayna.
Liam zatrudnił kogoś, kto wziął moje łóżko do przechowania.
– Gotowy Zayn? – zapytałam, pozwalając sobie ułożyć się na jego łóżku. Naszym łóżku, jak zgaduję.
Jak dziwnie.
– Na..? – Zayn posłał mi pytające spojrzenie, zanim wskoczył na łóżko obok mnie.
– Naszą pierwszą noc razem. Duh.
Zayn zaśmiał się i przyciągnął mnie bliżej siebie, nie za bardzo zareagowałam.
– Czy tylko dla mnie jest to trochę dziwne. – stwierdziłam, niemal mówiąc do siebie – To znaczy, nie jesteśmy razem, a jednak dzielimy pokój i łóżko.
– Jeśli nie chciałaś się do mnie przenosić, wystarczyło powiedzieć. – powiedział Zayn, cichym głosem.
– Nie powiedziałam tego. To jest po prostu dziwne. W dobrym sensie. Jesteś świetnym przyjacielem.
– Dziękuję.
– Dobranoc Zayn – ziewnęłam odwracając się do niego plecami.
– Dobranoc Eve.

- jeśli przeczytałeś/łaś zostaw komentarz ;) 

23 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Haha. To teraz będzie mój ulubiony komentarz.
      .
      Rozdział jest świetny! Eve i Zayn mieszkają teraz razem! Mają jedno łóżko. Jak słodko.

      Usuń
  2. Rozwalił mnie tekst Harry'ego w tym sklepie xDD

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam i jestem zachwycona !

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham cię !Będziesz święta !!

    OdpowiedzUsuń
  5. Autorka ma na serio genialne pomysły! A ty świetnie tłumaczysz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fdsghgtcf brak slow

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny!!!! Czekam na nexta <3333

    OdpowiedzUsuń
  8. Awwrr! Jak słodko. Zayn i Eve muszą być razem :)
    Czekam na więcej (:
    @blue_eyes_9

    OdpowiedzUsuń
  9. O matko, o matko, o MATKO! :O eve i zayn w jednym łóżku! Będzie się działo xp

    OdpowiedzUsuń
  10. to jest serio zajebiste <3
    mogła byś mnie informować? @bad_bitch_yea

    OdpowiedzUsuń
  11. ajajaj, świeetny. <3
    jak ja to uwielbia, ! <33333

    OdpowiedzUsuń