poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Rozdział 53


Zayn i ja przyjechaliśmy do szpitala wciąż się kłócąc ponad płaczem Aidena. Zadzwoniłam do doktora, kiedy byliśmy w aucie i zapytałam się go, czy mógłby zobaczyć Aidena na krótkiej wizycie. Na szczęście mógł.
Zarejestrowała Aidena trzęsącymi się rękoma, kiedy Zayn trzymał go na rękach w poczekalni. Czułam się trochę zażenowana przez spojrzenia starszych matek, które wiedziały co robiły.
Pielęgniarka w średnim wieku, w niebieskim uniformie, za biurkiem wyciągnęła swoją szyję tak, że mogła zobaczyć Aidena i jego tatusia.
- Ma gorączkę? - zmarszczyła brwi.
Przytaknęłam. - Jego cała skóra jest czerwona. Kiedy zmierzyłam mu temperaturę, była wystarczająco wysoka by zadzwonić do doktora.
- Biedaczek. - wyraz jej twarzy był szczery i zmartwiony. - Pielęgniarka przyjdzie do was wkrótce, na razie usiądźcie
- Dziękuję. - wymusiłam mały uśmiech na twarzy i odwróciłam się, szurając po podłodze. Zayn usiadł z dzieckiem, wciąż próbując go uspokoić. Płakał już tak długo, że prawię się na to uodporniłam. Nie słyszałam go już tak bardzo.
Dziwnie się czułam nie będąc w dobrych stosunkach z Zaynem, zwłaszcza, że naprawdę nie zrobił nic złego. Obydwoje byliśmy w tym nowi. Chciałam mu powiedzieć, że było mi przykro, że zachowywałam się w ten sposób, jednak zanim zdążyłam się odezwać pielęgniarka przyszła do nas.
- Aiden? - rozglądnęła się po pomieszczeniu i uśmiechnęła się smutno, kiedy Zayn i ja wstaliśmy. Spojrzała na swoją podkładkę z notatkami i zaprowadziła nas wzdłuż korytarza do małego pokoju.
Cała sprawa przypomniała mi o tym jak byłam w ciąży.
- Okej. Zmierzę mu temperaturę, a doktor zjawi się tu lada moment. - pielęgniarka poinformowała nas. Zayn kontynuował trzymanie Aidena i położył go na czymś co wyglądało jak stół do zmiany pieluszek.
Kiedy kobieta wyciągnęła termometr i zaczęła sprawdzać temperaturę jego ciałka, on zaczął krzyczeć jeszcze bardziej. Jego twarz wyglądała na autentycznie przestraszoną i zdenerwowaną.
Z powrotem wstałam i patrzyłam jak Zayn starał się go uspokoić, szepcząc mu do ucha rożne rzeczy, jak 'Wszytko w porządku, tatuś tu jest.'
Zagryzłam wargę niespokojnie, starając się w ten sposób pośpieszyć pielęgniarkę, żeby zostawiła moje biedne, nieszczęśliwe dziecko w spokoju. To musiało działać, bo wyciągnęła termometr i spojrzała na temperaturę jaką wskazywał.
- Okej, ma tą sama temperaturę, jaką miał, kiedy dzwoniliście. - poinformowała nas.
- Co to oznacza? - Zayn zapytał.
- Będzie potrzebował kilku lekarstw. Nie może brać tych rzeczy, które bierze większość, ponieważ jest za mały. Doktor zaraz tu będzie. - po tym kobieta zniknęła w korytarzu, zostawiając naszą tróje w małym pomieszczeniu.
Zayn kontynuował uspokajanie Aidena, a ja ułożyłam swoja twarz w dłoniach, wzdychając głęboko.
- Nie sądzę, że przestanie płakać, jeśli jeszcze tego nie zrobił. - jęknęłam do Zayna. Spojrzał na mnie i westchnął, nie fatygując się nawet z odpowiedzeniem.
Wiedziałam, że był zmęczony i zmartwiony tak jak ja.
Kilka chwil minęło zanim Zayn w końcu przemówił. - Wiem, że się martwisz i w ogóle, ale nie ma powodu by się kłócić i walczyć. To nie sprawia, że Aiden czuje się lepiej, tylko wywiera na naszej dwójce więcej presji. Po prostu przestań. Wywalasz całą swoją złość na mnie bez powodu.
- To nie złość, Zayn! - podkreśliłam. - To strach. Boję się o moje dziecko. On jest tylko niemowlakiem i ma do czynienia z chorobą. Przepraszam jeśli nie myślę właściwie i, że zaczynam kłótnie z tobą, ale jestem jego matką. Mam prawo być przestraszona, kiedy moje dziecko jest u doktora z gorączką.
Zayn westchnął, kiedy patrzyłam na niego z mieszanką uczuć. Krzyk dziecka pobrzmiewał w tle, kiedy patrzyłam na niego i jego ruchy.
Przygryzł wargę i zamknął oczy na kilka sekund, biorąc głęboki oddech i marszcząc swoje grube brwi, wciąż trzymając Aidena blisko swojej klatki piersiowej, odbijając się lekko na kolanach, zaprzestając chodzenia w małym kółku.
Kiedy spostrzegł, że się gapię z powrotem zaczął chodzić. Dziwnie było myśleć, że wczoraj o tej porze zdecydowaliśmy się posiąść własny dom. Teraz wszytko runęło w jedną wielką katastrofę.
- Przepraszam. - Zayn powiedział prosto. Jego głos był zagłuszony przez Aidena, ale mogłam wyczytać to z jego warg.
Potrząsnęłam głową. - Nie, to ja przepraszam.
Podszedł do mnie bliżej i mnie przytulił. Aiden był pomiędzy nami, więc stworzyliśmy coś na kształt grupowego uścisku. Jakimś cudem, płacz Aidena złagodniał. Nie mogłam nic na to poradzić, że pomyślałam, że to miłość bijąca od jego mamusi i tatusia dała mu coś w rodzaju poczucia komfortu.
- Kocham Cię. - wyszeptałam do zagięcia szyi Zayna.
- Ja kocham cię bardziej. - wyszeptał z powrotem. To było możliwe? Było możliwe, że kochał mnie mocniej niż ja jego? Nie wiedziałam, czy była większa miłość niż ta którą darzyłam jego i Aidena.
- To była nasz pierwsza kłótnia. - zauważyłam.
- To nie była za bardzo kłótnia, czy była? - zachichotał. - Przynajmniej wiemy, że jesteśmy normalni. Było prawie za dobrze, by to mogło być prawdziwe.
Już chciałam odpowiedzieć, ale ktoś mi przerwał. - Jak miło. - ciepły głos przerwał mi.
Odsunęliśmy się od siebie i zobaczyliśmy doktora, na którego czekaliśmy. Zmarszczył brwi, kiedy zobaczył Aidena, który wciąż płakał i miał czerwona skórę.
- Ma dość wysoką gorączkę. - wyczytał z notatek. - Czerwona skóra, ciągle płacze. Zgadza się?
Przytaknęłam. - Wszytko się zgadza. Jego płacz złagodniał przez ostatnie kilka minut. Tak, to ciągle krzyczał.
- Rozumiem. Niemowlaki płaczą ponieważ nie mają innej możliwości żeby się komunikować. Jeśli potrzebują zmiany pieluszki lub jedzenia, to zaczynają płakać. Od kiedy jest chory, to stara się wyrazić jak bardzo źle się czuje. To ma sens?
Zayn i ja przytaknęliśmy.
- Wszystko co mogę zrobić, to dać mu kilka lekarstw. Może również potrzebować czegoś na gardło, są one robione specjalnie dla dzieci, ponieważ nie mogą przyjmować normalnych medykamentów. - wyjaśnił.
- Jak długo to zajmie, zanim poczuje się lepiej? - zapytałam.
- Zakładam, że w ostateczności kilka dni. Nie powinno, to trwać dłużej niż tydzień. Jeśli choroba nie ustąpi w tym czasie przywieźcie go ponownie. - zapisał coś w swoich notatkach, a następnie spojrzał na Aidena, który wciąż wyglądał na zdenerwowanego. - Biedaczek. Na szczęście ma wspaniałych rodziców.
- Dziękuję. - Zayn uśmiechnął się.

*** MIESIĄC PÓŹNIEJ ***

- Zayn, przyjdź tu na sekundę! - krzyknęłam. Zanim skończyłam zdanie, usłyszałam jak Zayn biegnie do mnie.
- O co chodzi, kochanie?
- Nie sądzę, żebym jednak chciała, aby kanapa tu stała. Mógłbyś ją przesunąć na poprzednie miejsce? - zatrzepotałam niewinnie rzęsami do mojego chłopaka.
- Znowu? - Zayn jęknął.
- To już ostatni raz. Obiecuję. - zapewniłam go.
- Ostatnim razem mówiłaś to samo. - zauważył, ale pochylił się i pocałował mnie szybko. - Masz szczęście, że cię kocham.
Podziękowałam mu i spojrzałam na nasz własny salon. Znaleźliśmy perfekcyjny dom dla naszej czwórki, przeprowadziliśmy się tu cztery dni temu. 
Nie był za duży,  ale wystarczający dla rodziny z psem. Było tu tylko jedno piętro, żeby było bezpieczniej. Podwórko było pokryte zieloną trawą i mchem. Poprzedni właściciel posiadał ładny ogródek na zewnątrz, którym zamierzałam opiekować się sama.
Zayn był wystarczająco życzliwy, by wytrzymać ze mną, kiedy prosiłam go by zrobił rzeczy takie jak, zmiana miejsca kanapy.
Alfie wyglądał na trochę podekscytowanego, byciem w nowym środowisku, którego nie rozpoznawał. Aidenowi, dzięki lekarstwom polepszyło się w ciągu kilku dni. Czułam ulgę, że mogłam mieć moje spokojne dziecko z powrotem. 
Własnie sobie drzemał w swoim nowym pokoiku, który wyglądał tak samo jak stary. 
Chłopcy byli smutni widząc, że ich opuszczamy, pomijając fakt, że nasz dom był oddalony od ich domu o jakieś pięć minut, nie mogli za dużo narzekać.
Kiedy wyprowadzaliśmy się z domu paparazzi byli dosłownie wszędzie, zadawali dużo pytań,  dlaczego opuszczamy budynek. gdzie idziemy i mnóstwo innych, na które nigdy nie mieliśmy zamiaru odpowiedzieć.
Następnego dnia byliśmy we wszystkich magazynach. Zaczęłam się śmiać, kiedy przeczytałam coś o tym, że musieliśmy się wyprowadzić, ponieważ Zayn pokłócił się z chłopcami. 
- Przesunąłem ją. - Zayn oznajmił i dołączył do mnie w kuchni. Rozejrzeliśmy się dookoła na wszystkie rzeczy, które musieliśmy zrobić w tak krótkim czasie by uczynić ten budynek naszym prawdziwym domem. Chłopak uśmiechnął się. - Nie mogę uwierzyć, że to się stało. Mam na myśli to, że się razem wyprowadziliśmy. Ten dom jest dla nas idealny. 
- Jest perfekcyjny. Również nie mogę w to uwierzyć. - potrząsnęłam swoją głową. 
- Aiden ma już cztery miesiące, więc 'Zave' również. - zrobił cudzysłów w powietrzu, kiedy wspomniał o imieniu, które fani wymyśli dla nas. - Czas pędzi, prawda?
Przytaknęłam. - Chciałabym żeby zwolnił. Aiden tak strasznie urósł. Tęsknię za tym kiedy był noworodkiem. Był taki malutki.
- Będziemy kontynuować tą wspaniałą rodzinę, prawda? - owinął swoje ramiona wokół moich bioder i przyciągnął mnie bliżej do siebie. Był trochę spocony, pomijając to, że był listopad, ale nie obchodziło mnie to.  
- Kontynuować? - moje serce urosło.
- Nie mogę właściwie powiedzieć, że rozpoczniemy rodzinę, racja? - wyszczerzył się do mnie i pocałował moje czoło. - Będzie nam się tu świetnie żyło. Pomyśl o wszystkich wspomnieniach, które stworzymy. Jak bardzo Aiden urośnie.
- Wiem. - uśmiechnęłam się do niego i owinęłam swoje ramiona wokół jego szyi, przyciągając jego twarz wystarczająco blisko, by móc połączyć nasze usta i pocałować go z całą moją miłością do niego, ponieważ go kochałam. Był miłością mojego życia, ojcem moich dzieci, jedynym który sprawił, że życie było wartościowe. 

- jeśli przeczytałeś/łaś zostaw komentarz. :) x

17 komentarzy:

  1. Jak tak slodko....jej nawey jak sie kluca jest suuper

    OdpowiedzUsuń
  2. Awww nie mogę się doczekać, kiedy Eve i Zayn będą mieli razem dziecko. To znaczy, mają Aidena, ale mam na myśli biologiczne dziecko Zayna :) MAM NADZIEJĘ, że wystąpi taki wątek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. awww ostatnie zdanie najlepsze!!! kocham!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham. Oni są razem tacy słodcy. AWWW

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeprowadzili się! Jak miło ^^ I teraz tworzą taką piękną rodzinkę! Zayn to chyba by chciał mieć więcej dzieciaków, co? xd Paparazzi to mnie śmieszą, że niby przez kłótnię z chłopcami Zayn miałby się wyprowadzić? Hahahahha! Dobry żart xd
    Fajnie że nowy rozdział tak szybko ^^ Czekam na ostatni rozdział "Changes" <3 i potem "Growth"! :D
    @Malgosia_

    OdpowiedzUsuń
  7. Ej, ej, ej! ,,Ojcem moich dzieci"? Dzieci? Aiden się rozdwoił czy my o czymś nie wiemy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi bardziej, że może w przyszłości będzie ojcem jej dzieci. Lol w oryginale brzmiało to lepiej. xD

      Usuń
  8. Wspaniały!
    Przepraszam że tak późno, no ale...
    Ooo jak słodko mają już własny dom. ♥
    Trochę się martwiłam tą jego chorobą, ale teraz już jest dobrze.
    Czekam an next. :)
    ~ @Roxy_Wachowiak
    ♥ ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń